Jak spędzić święta bez bliskich i nie pogrążyć się w tym czasie w złych myślach?

Psycholog, psychoterapeuta. Naukowo zajmuje się związkiem pomiędzy oczekiwaniami społecznymi, podstawowymi potrzebami psychologicznymi i zmianami w zakresie cech osobowości na przestrzeni życia. Bada percepcję zmian i ich wpływ na dobrostan wśród osób w różnych grupach wiekowych. W obszarze jej zainteresowań pozostają zagadnienia związane z porównaniami społecznymi, a także psychoedukacją i rozwojem osobistym. Zajmuje się również problemem stygmatyzacji osób chorych psychicznie, leczeniem i profilaktyką zaburzeń nastroju i zaburzeń lękowych oraz zagadnieniem dobrostanu i postrzegania zmian w czasie. Poza pracą badawczą i dydaktyczną jest psychoterapeutą poznawczo-behawioralnym w trakcie certyfikacji w Podyplomowej Szkole Psychoterapii Poznawczo-Behawioralnej Uniwersytetu SWPS. Laureatka nagrody im. Z. Pietrasińskiego (2016). Prowadzi portal psychoedukacyjny Zdrowa Głowa i kampanię społeczną „Mam Terapeutę”.

Siadając do świątecznego stołu w towarzystwie krewnych lub przyjaciół, nie wyobrażamy sobie, że kiedykolwiek miałoby być inaczej. Święta dla wielu z nas są równoznaczne z gwarem rozmów, bliskością i ciepłem rodzinnych relacji. Jednak tych, którzy spędzają je samotnie, jest więcej, niż nam się wydaje… Z każdą dekadą ci, których kochamy, stają się coraz mniej obecni w naszej codzienności. Dzieci wyjeżdżają do innego miasta lub kraju, rodzice i dziadkowie, mężowie, żony, partnerzy, przyjaciele, odchodzą na zawsze. A teraz zaskakuje nas pandemia, totalna izolacja niezbędna do przetrwania… Samą izolację przeżywamy od tygodni jako sytuację trudną i niecodzienną, a teraz powoli godzimy się także z myślą, że nadchodzący okres wielkanocny spędzimy w izolacji od bliskich. Czy bycie samemu w okresie świątecznym oznacza bycie samotnym? Niekoniecznie.

Czy przepis na święta w izolacji może być równie uniwersalny jak przepis na żurek?

Uniwersalne rady na święta spędzone samemu raczej nie istnieją. Porównując święta do żurku: więcej lub mniej czosnku, majeranku, czy jajek… każdy z nas ma swój specyficzny świat i okoliczności życiowe, w jakich się znajduje. Warto zdać sobie sprawę, że świat się nie skończy dlatego, że tegoroczne święta spędzimy sami lub w mniejszym niż dotychczas gronie. Nie musimy oceniać tego w kategorii porażki. Nie musi to być czas zmarnowany i smutny. Na pewno będzie inny, ale nie oznacza to, że gorszy. Jak spędzimy święta w dużym stopniu zależy od nas samych. Nie mamy czarodziejskiej różdżki, która z dnia na dzień zmieni to, co wokół. Nie usunie koronawirusa, nie postawi w kuchni wymarzonego księcia, nie przywróci tych, których nie ma… Nawet jeśli spędzimy je sami, pamiętajmy, że to tylko stan przejściowy. Pamiętajmy, że takich osób jest obecnie dużo więcej, że nie jesteśmy wyjątkami w tej zaistniałej sytuacji.

Istotne jest na pewno jedno: musimy zmierzyć się z tym, co jest. Katastrofizacja i myślenie o tym, jak trudne będą te święta, jak będzie nam smutno, że będzie gorzej niż było dotychczas, to przepowiadanie przyszłości, które znacząco przyczynia się do obniżenia nastroju. Sytuacja jest jaka jest, a ty nie masz wpływu, żeby ją zmienić. Masz za to czas, aby obmyślić, co w tej sytuacji możesz dla siebie zrobić. Pomyśl, jak sto lat temu spędzano święta na odległość? Listy, które transportowano do adresata miesiącami… My mamy nowe technologie! Wideorozmowy, połączenia telefoniczne, komunikatory to nasze okno na kontakty z rodziną i przyjaciółmi dużo szybsze i bardziej efektywne niż kartki pocztowe wysyłane jeszcze kilkanaście lat temu! Nie radzimy jedynie próby odtwarzania tradycji lanego poniedziałku z troski o Wasze urządzenia elektroniczne 😉 

Warto pamiętać, żeby nie zamykać się na innych.

Istnieje ryzyko, że zamykając się na akceptację obecnego stanu zamkniesz się także na osoby, które będą oferowały Ci bliskość i autentyczność. Myśląc o tym, że „nikt o nas nie pamięta” lub „nie jestem dla nikogo ważna” możemy wpaść w pułapkę potwierdzania. Czym jest potwierdzanie? Zdarza nam się, że swoim zachowaniem możemy próbować potwierdzić myśl jaką mamy o sobie w danej sytuacji. Jeżeli myślę, że dla nikogo nie będę ważny(a) podczas okresu świątecznego mogę ignorować próby innych, którzy chcą się ze mną skontaktować lub sabotować własne starania. Kiedy myślisz o tym, że jesteś sam, spróbuj poszukać argumentów, które mogłyby temu przeczyć. Uwaga: argumenty, są to fakty, a nie myśli na dany temat. Pomyśl o tym, z kim kontaktowałeś(aś) się ostatnimi czasy oraz z kim kontaktu brakuje Ci najbardziej. Przecież, sam również możesz wyjść z inicjatywą! Może będzie to okazja do odświeżenia zapomnianych znajomości?

Udekorujmy dom dla siebie, nie dla kogoś. Niech ten czas ma w sobie magię i nasze pozytywne nastawienie. „Zaprośmy” medialnych znajomych, osoby tak jak my samotne do wspólnego stołu, gry, czy oglądania filmu. Uwierzmy, że w święta naprawdę nie ma obowiązku siedzenia z rodziną przy stole w otoczeniu cioć czy gromady dzieci. Potraktujmy te święta jak doskonały czas na dodatkowy urlop, nawet jeśli przymusowy, to takie wakacje ekstra są dobrą okazją do podładowania akumulatorów.

Można również włączyć się w jakąś akcję charytatywną, która skutecznie pochłonie nasze myśli, da poczucie dobrze wykorzystanego czasu i pobudzi wspólnotowość. Może ktoś samotny, senior mieszka tuż obok ciebie? Czy wiesz ile radości mogą sprawić starszej osobie twoje zainteresowanie, wyrzucenie śmieci, krótka rozmowa przez telefon (tu polecam akcję: telefonpogadania.pl)? Sama świadomość, że za ścianą jest ktoś na kogo mogę, choć w takiej formie liczyć, uskrzydla!

Sam nie oznacza samotny

Ważne jest (jeśli już zdarzyło się, że jesteśmy sami), że nie musimy czuć się samotni! Wreszcie mamy czas ! Mamy go mnóstwo i sami możemy zadecydować, jak go wykorzystamy. Zafunduj sobie „nicnierobienie”. Zaopiekuj się sobą maksymalnie, poświęć uwagę samemu sobie. Idź za głosem chwili i rób to, na co masz ochotę w danym momencie, a czego przez brak czasu, nie realizowałeś wcześniej. Wyśpij się do woli, chodź w piżamie cały dzień, czytaj książki, obejrzyj wszystkie zaległe filmy, ugotuj coś dobrego, zrób porządek w szafie. Zapal kilka świec, uspokój oddech i oddaj się medytacji. Zadzwoń do kogoś, kogo lubisz. Wystukaj numer. Masz czas na telefoniczne pogaduchy, możesz nagadać się do woli.

Teraz masz spokój, nieograniczony czas dla siebie, nigdzie się nie spieszysz. Czas na rozpieszczanie siebie! Skupienie się na sobie i zadbanie o siebie umożliwi Ci także pogłębienie relacji z samym sobą: kim jestem? Co lubię? Czego potrzebuję? Jakie emocje odczuwam i co się wówczas ze mną dzieje? Na co mam ochotę? Co sprawia mi radość? Może domowe SPA, sesja jogi, robótki ręczne, słuchanie ulubionej muzyki? Spróbuj pobyć tu i teraz. To cenna umiejętność, która przyda Ci się także w czasach po pandemii.

Skoncentruj się na spełnieniu swoich potrzeb, a będziesz zdziwiony, że święta tak szybko i miło minęły. Jeszcze raz uświadom sobie, że nie tylko ciebie dotknęła nieobecność bliskich w te szczególne dni. Nie jest tak, jak dotychczas albo tak, jakbyśmy tego chcieli, ale to lekcja, o tym, że świat bywa nieprzewidywalny i chociaż brzmi to okrutnie, niewiele możemy kontrolować. Możemy jednak wykorzystywać to, co jest nam dane w sposób najlepszy, na jaki nas obecnie stać. Pamiętaj, że samotne święta to nie czas smutku, pamiętaj, że tak nie będzie zawsze, to minie. Doświadczenie, jakie z tego wyniesiesz będzie bezcenne i może zaprocentować w postaci budowania odporności i elastyczności psychicznej w innych, trudnych lub niecodziennych sytuacjach życiowych w przyszłości. Sam sobie jesteś wszak rodziną, przyjacielem, osobą, z którą spędzisz całe życie… Jakie święta chciałbyś zatem sobie zafundować?